?

Log in

No account? Create an account

Tablet

Feb. 3rd, 2014 | 06:35 pm
location: Wyspa Pokój Klawy
mood: artisticartistic
music: Lea Michelle - Battlefield

Siedzimy sobie z Ginny (ok, ja leżę a ona wisi na moim łóżku) i rozmawiamy gdzieś między moim skupianiem się na gadu gadu, fb i Gospodzie, a jej przeglądaniem się w tablecie. Nagle ona, sama do siebie czy do mnie, to sprawa dyskusyjna:
- Jezu, jaka ja jestem głupia.
Dyplomatycznie zignorowałam, bo nieładnie przytakiwać takim stwierdzeniom. Albo bo patrzyłam na Gospodę, szczegóły. Ginny poprzeglądała się jeszcze i postukała w tablet kilka razy, po czym przeszła do opisywania swojej głupoty.
Pokazała mi tablet i przyciska, żeby się włączył. Czarno.
Jeszcze raz. I znowu. Czarno, czarno.
Dotknęła palcem - wideo było zastopowane. I czarne.
Cóż.

 
Tags:

Link | Leave a comment {1} |

(no subject)

Feb. 16th, 2012 | 05:54 am
mood: sleepysleepy

Kota siedzi pod łóżkiem i gryzie mi kabel od przedłużacza, koło łóżka porozkładane są pudło, stołek i materac, nie wspominając o kurzu pod nim, więc czołganie się do niej nie jest moim marzeniem... Potrząsam kablem, klepię ją po głowie na tyle na ile dosięgnę, próbuję wypłoszyć butelką, a nawet w przypływie weny odkręcam mineralną i moczę sobie materac w nieudanej próbie oblania kota. Wszystko to okraszone moimi "wypierdalaj stąd, kurwa!" okrzykami bojowymi. Na to z łazienki, z przerażeniem wylatuje Ginny, w dłoniach dzierżąc gazety, gotowa bronić mnie przed... włamywaczem? xD
A tymczasem widzi mnie zwisającą z łóżka i wyklinającą kota. Cóż xD

Link | Leave a comment |

(no subject)

Oct. 6th, 2011 | 06:47 am
mood: okayokay
music: FT Island

Nie piszę przez nie wiadomo jak długo, a potem nigdy nie wiem od czego zacząć.
Nie idę do szkoły w ten weekend, yay ^.^
Będę musiała prosić kogoś o skan notatek albo relację z zajęć, nie-yay xD No, ale przynajmniej odpada kwestia szukania drogi jeśli jednak jestem nieuleczalną kretynką w zakresie orientacji w terenie (i mapach) i koczowania przed budynkiem liceum V w oczekiwaniu na kogokolwiek za kim mogłabym się do owego budynku wślizgnąć. I za tym kimś wpełznąć do klasy. I generalnie - być może, tylko być może, nie umrzeć ze stresu nim w ogóle przekroczę próg. Bo szkoła to szkoła, a moja fobia ma się dobrze i nie chce znikać i wciąż na myśl o samotnym wpełznięciu do budynku, który ową nazwę nosi mój żołądek nabiera ochoty na pożegnanie się z tym co jadł, skręca się, boli i generalnie woła „spadaj”. To ja podziękuję. Na następne zajęcia, mamusię podstępnie wyciągnę, pod sam próg szkoły zawlokę i będzie spokojniej ^.^
No, ale póki co, mam w zamian za nie rzucanie mi spojrzeń jesteś-nieodpowiedzialną-małą-gnidą i obrażonym tonem wygłaszanych „proszę bardzo, jak nie chcesz to nie idź, to twoje życie” zapakować ślicznie cienie sztuk 2 tysiące sto, do niedzieli wieczorem. Po obliczeniu godzin, które na tym fascynującym zajęciu spędzę, można poznać mój stopień desperacji xD

Link | Leave a comment |

Do happy endu'

Sep. 19th, 2011 | 01:22 am
mood: lazylazy
music: Diiiiir ^^'

Coś. Napisane wedle pewnych warunków i skończone całkien nieoczekiwanie, bo wena chulała w rynsztoku - jak zwykle xP.
I wciąż to trochę przetrawiam, ale mimo wszystko [Z] przy tytule mnie cieszy xD


Do happy endu.Collapse )



  

Link | Leave a comment |

*jupi*

Sep. 18th, 2011 | 07:41 am
mood: creativecreative
music: Diru, diru (kompletna obsesja xP)

W końcu mam internet! <3

Znaczy sprawny, bo w końcu miałam go cały czas, tylko że chodził tak, że świra można było złapać, a samo wejście na livejournal trwało parę minut - nie mówiąc o wejściu w notkę, zamieszczenie notki, zrobienie jakiegokolwiek ruchu, w którąś tam stronę.
Od razu zabrałam się za zasysanie dram i innych xD Po miesiącu abstynencji mogę. W końcu.

Hm, a poza tym? Po tym jak zszokowałam się miniaturą do diru, Al postanowiła mnie dręczyć dalej, więc znów do diru sobie grafomanię xD

Link | Leave a comment |

2529

Sep. 15th, 2011 | 11:43 am
mood: creativecreative
music: Dir en grey - Vanitas (wciąż xP)

*nie może wyjść z szoku, że udało jej się skończyć miniaturę do diru*

... *inna sprawa, że wciąż ją przetrawia od nowa* xD

Link | Leave a comment |

Mam talent

Sep. 13th, 2011 | 12:07 pm
location: Łóżko.
mood: lazylazy
music: Dir en grey - Vanitas <3

Mózg mi już chyba zdyniał. Ostatnio tak sobie oglądałam 'Mam talent', skoro już Gin włączyła i tak patrzę, patrzę... I nagle mnie tknęła myśl - jakby zabawnie było, gdyby Araśki w naszym, polskim 'Mam talent' się pokazali. Ot, dla żartu xP I tak sobie rozważałam, nad szansą, że na widowni by jakiś fan się znalazł...
Gdybym była bardziej wytrwała napisałabym komedię/parodię o tym. No, ale nie jestem.

Poza tym - niech przeklęte będzie ograniczenie do 15 avów >.< :





 

Link | Leave a comment {2} |

Wimepi

Sep. 9th, 2011 | 11:02 am
mood: weirdweird

Przedwczoraj (chyba wtedy. a może mam już zaburzoną czasoprzestrzeń mojego pokoju i siedzenia i w ogóle. ale przynajmniej kiedy spać poszłam, i kiedy wstałam, i kiedy co zjadłam wiem, bo ganiana dziwną niepamięcią własnych posiłków zaczęłam to spisywać.) udało mi się puścić płytkę ze zgranymi japońskimi piosenkami – diru, Gackt, kilka innych – na którą przedtem Kurosław reagował w czy-chcesz-coś-nagrać-sposób drażniąc mnie stwierdzeniami, że jest pusta. Nie była.
Najpierw cały dzień spędziłam na radowaniu się i upajaniu tym posiadaniem dira na dysku, później dołączyłam do tego resztę japońskiego wszystkiego (i zaczęłam mieć niepokojące skojarzenia – ot, jakieś zombie i wampiry, albo dławiący się śmiech w piosenkach Gackta, łopaty rozwalające nagrobki u Moi Dix Mois, że nie wspomnę morderstwa w trakcie seksu vidolla. wyobraźnia, to fajna rzecz), a na koniec dorzuciłam jeszcze 'stos' anglo i japońsko-języcznego popu. I innych. Kilka. No.
W każdym razie, mój odtwarzacz, ustawiony na losowy wybór, niepokojąco często celuje w Gackta. Którego jest – co prawda tylko o jedną piosenkę, ale jednak – mniej od dira i ja tego nie pojmuję.
Nie wspominając że inne, jakby je zebrać razem, też przewyższają Gactka. I dira.
(I cóż, po prawdzie od przedwczoraj-czy-kiedy-tam-to-było dostałam małej obsesji i gadam o tym wszystkim, którzy łaskawie zechcą słuchać, więc mnie już nawet nie dziwi że przygnałam bredzić o muzyce i odtwarzaczu na żula. Nic a nic.)

A poza tym zakopuję się w starych fickach j-rockowych, i nagle odkryłam istnienie ficków j-popowych (arasiowych, no.) i jestem happy.
I czytam wszystko co już czytałam i zaczęłam zahaczać o zespoły o których wcześniej nawet nie słyszałam, choć mogłam je słyszeć (D. jakieś openingi i endingi zdaje się mają na koncie, więc mogłam słyszeć. i już nawet kojarzę ich imiona, ha! co nie zmienia faktu, że ich nie znałam wczoraj. no.)

Chcę z powrotem mojego Paćka, z moim szybkim (względnie szybkim, ale porównujemy do Kuro, więc...) internetem i możliwością ściągania dram i mang i anime i w ogóle.

(cieszę się wciąż resztkami wolności, choć przeziębienie mi się stara przeszkodzić ^^)

(i nie wspomniałam słowem o koncercie diru a minęło już dużo, dużo czasu, i było fantastycznie, choć nic nie słyszałam, i nie mam nic więcej do powiedzenia, poza tym, że siedziałam wbijając maślany wzrok w Die'a i będąc generalnie wyłączona.)

Link | Leave a comment |

Głupawka poranna.

Sep. 4th, 2011 | 05:04 am
mood: sicksick
music: piiii z telewizora chwalącego się kolorowymi paskami

G: Czemu się tak ubrałaś?
K: ... jak?
G: Przykryłaś.
K: ??
G: Do góry nogami.
K: Aa. Bo kołdra jest w porządku, to ja jestem na odwrót.

K: Jestem jedyną osobą w tej rodzinie, zachowującą pozory inteligencji. Ktoś musi... *otwiera szafkę, żeby wyciągnąć sobie torebkę herbaty*
G: Ciastko!
Ciastka w szafce były.

K: Nie widzę literek. Właściwie nic nie widzę. Nawet sufitu.
G: Klaudia! Głośno!
*konsternacja chichocząca*
G: Chodziło mi o otwórz oczy.

G: Chcesz pocałować Gosię?
K: Nie.
G: Czemu?
K: Bo jestem daleko.
G: A jakby do ciebie podeszła?
K: Nie podejdzie bo śpi.
G: A jak wstanie?

G: I tak będziemy cały dzień leżeć w łóżku?
K: A czemu nie?
G: Muszę iść do sklepu.
K: Ojej. To wstań i się ubierz.

G: Mamy biblię?
K: Po co nam biblia?
G: Spytam babci. Albo pójdę do sąsiadki zapytać co jest w bibli...
K: Czekaj, biblia jest chyba za rowerami. W szafce. Na komunię dostałam... B... Granatowa jest.
G: Książka kucharska jest granatowa.
K: ... biblia też.

G: Gdyby coś nie było zabawne to niech się nie dziwi. My teraz wszystko uznajemy za zabawne. Nawet sufit.
K: *dziki śmiech*
G: A nie mówiłam?

G: Laptop się już załadował. Jakąś godzinę temu.
K: To go odłącz. I tak musisz wstać i się ubrać.
G: Teraz mam iść do sklepu? No.

G: Matematyka. Uczy nas J. znasz J.?
K: Chemiczka.
G: Taa. Co mi możesz o niej powiedzieć?
K: ... ma córkę, która lubiła simsy.
 
Tags:

Link | Leave a comment |

Zakupy z babcią.

Sep. 2nd, 2011 | 08:26 pm
mood: crazycrazy

Czyli Ginny i babcia poszły do sklepu i...

1. Przechodziły koło chipsów. Babcia dostała zawiasa przy półce.
- Prosto z pieca. Co to? Dobre? Chcesz?
- Po co? - Gin idzie dalej. Babcia stoi w miejscu.
- No weź sobie jakieś. 
Ginny zdezorientowana podchodzi do półki i bierze dwie paczki chipsów.

2. Przechodzą koło serków itd.
- Wziąć wam jakiś serek?
- Nie trzeba, po co, mamy jeszcze jakieś serki...
Babcia wsadziła serek do koszyka.

3. Przechodzą koło słodyczy.
- O, wziąć wam ciastka?
- Po co nam ciastka?
- Wezmę wam ciastka - pakuje czekoladowe do koszyka. - ... te waniliowe też wezmę.
Plus w koszyku ląduje pięć batonów, które lubi babcia.

4. ... w domu Gin otwiera siatkę i dwa batony siedzą w naszych ziemniakach.

Link | Leave a comment {2} |